sobota, 13 stycznia 2018
Wstęp
Kiedy byłam małym dzieckiem, mama mówiła mi, że życie jest piękne. Nie wątpiłam w jej słowa, bo nawet nie miałam ku temu powodów. Miałam ją i tatę – czyli pełną, kochającą się rodzinę. Później dołączyła do nas także moja siostra. Wierzyłam w słowa mamy.
Kiedy pierwszy raz powiedziała mi coś takiego, miałam sześć lat. Uśmiechnęłam się wtedy do niej i powiedziałam, że jej wierzę. Byłam dzieckiem i wyznacznikiem pięknego życia było wtedy moje obecne życie – miałam przyjaciół, moi rodzice byli ze sobą szczęśliwi i nigdy się nie awanturowali, nie byłam też śmiertelnie chora. Spojrzałam na tatę, siedzącego obok. Myślałam, że mama chciała mi dać jedną z tych ważnych życiowych rad, jednak to było coś więcej. Nagle uśmiech zszedł jej z twarzy, a ona powiedziała, że wada wzroku, która jest ze mną praktycznie przez całe życie i cały czas się pogłębia, nie jest zwykłą wadą wzroku. Wtedy nie rozumiałam, co miała myśli. Byłam małym dzieckiem, skąd mogłam wiedzieć, o co chodzi? Wtedy tata odezwał się po raz pierwszy podczas tej rozmowy. Dodał, że możliwe, iż w przyszłości będę musiała mieć wykonaną operację na oczach.
Kilka tygodni chodziłam za nimi i pytałam, jak taka operacja wygląda. Nie chcieli mi nic o niej opowiedzieć i zbywali mnie, mówiąc, że dowiem się wszystkiego w swoim czasie. Wywnioskowałam, że "w swoim czasie" znaczy "Kiedy już będziesz leżała na stole operacyjnym". Jako dziecko snułam różne domysły i chyba żaden z nich nie pokrywał się z rzeczywistością. Ale miałam tylko sześć lat!
Nie przepadałam za okularami, bo czasem utrudniały mi zabawę lub pływanie na basenie, co bardzo lubiłam, ale też nie rozumiałam, jak bardzo moje oczy muszą być chore, żeby ktoś musiał je operować. Nawet nie wiedziałam, że mogą być aż tak chore.
Z czasem zdążyłam o tym zapomnieć. Życie toczyło się dalej, ja powoli dorastałam, choć nadal byłam dzieckiem. Nadal czytałam bardzo dużo książek, bo od kiedy nauczyłam się to robić, pokochałam ten rodzaj spędzania czasu. Nie wiedziałam jeszcze, że w najbliższym czasie książki staną się moimi najlepszymi przyjaciółkami.
Widziałam coraz gorzej. W szkole czasem miałam przez to problemy, ale nie zwracałam na nie większej uwagi. Mama powiedziała, że nawet jeśli teraz nie jest pięknie, kiedyś na pewno będzie. Wierzyłam jej słowom. Uważałam ją za bardzo mądrego człowieka, więc dlaczego miałabym jej nie zaufać?
Jakiś czas później wszystko zdawało się wyjść na prostą. Przyjaciele okazali się najlepszymi przyjaciółmi, jakich mogłam sobie wtedy wymarzyć. Na świecie pojawiła się moja siostra. Z rodzicami dogadywałam się świetnie. Wydawało mi się, że moje życie jest idealne.
I wtedy nastała ciemność.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz